czwartek, 11 grudnia 2008

Plaża w Jericoacoara w kolorze...

Codziennie wieczorem na jednej z pobliskich wydm - zresztą najwyższej w okolicy - zbierają się ludzie, by podziwiać zachód Słońca. Przychodzą całe rodziny z dziećmi, turyści, sprzedawcy lodów ze swoimi styropianowymi lodówkami, nawet miejscowe psy czują wagę przedstawienia.

Zrobił się z tego taki typowy kult dnia - w dzień w dzień wdrapują się na szczyt aby przez chwilę oddać się przyjemności podziwiania spektaklu - gdzie Słońce chowa się za horyzontem oceanu.

Z tym wieczorem to trochę przesadziłem - w sumie jest to późne popołudnie - Słońce zaczyna zachodzić około 17:30 i trwa to bardzo szybko.

Jednego pięknego dnia również wybrałem się na szczyt tejże wydmy żeby zobaczyć ten wspaniały seans. Akurat tego dnia było pochmurno, ale coś tam dało się zauważyć :)

Poniżej kilka fotosów z tego popołudnia...



































3 komentarze:

snowdog pisze...

rewelacyjne foty, ty to masz oko

adam kaiser pisze...

a co robi ten grubas? ten świntuch!!!
Kg

Jakub pisze...

Zdjęce numer 3...

Oś czasu, przemijanie... ćwiartka po ćwiartce ... czyżby równowaga? nie, brak jin yang.. to tylko szczypta tego czym można zaskoczyć świat... przewaga prochu i nieba... nad wodą... Woda symbol życia... obraz... proch... niebo... Odradzamy się na nowo?(...)