niedziela, 13 lipiec 2008

Ślub Basi i Daniela...

W ostatnim czasie byłem na dwóch ślubach - jeden kończył się obiadem dla rodziny a drugi hucznym weselem (tak sądzę bo nie byłem ;) )
Tak się zastanawiam ile to czasu i pieniędzy trzeba włożyć by załatwić te wszystkie czynności dzięki którym można stanąć przed ołtarzem...

Jak ma wyglądać oprawa śluba to jest tylko kwestia gustu no i oczywiście zasobności portfela. Są różne szkoły - jednym wystarczy msza i obiad a drudzy muszą wyprawić balange którą zapamiąta się na długo. Jedni i drudzy maja swoję rację - w końcu mamy demokrację :)

Ja chyba jestem zwolennikiem "szybkiego ślubu" - msza i ewentualnie obiad. Myslę sobie, że trochę szkoda pieniędzy na wyprawianie weselicha. Zaraz ktoś powie, że sknera ze mnie :) Z tym się nie zgodzę - wole te pieniądzie przeznaczyć na jakąś ciekawą podróż poślubną w egzotyczne góry - w końcu to my mamy zapamiętać ten ślub na całe życie ;)

Kiedy mój ślub??

Chciałbym aby było to jak najszybciej - ale chyba leń mnie ogarnia na sama myśl ile trzeba przed tą ceremonią załatwić :/

To by było na tyle moich wywodów poniżej kilka zdjęć ze ślubu Basi i Daniela...





















sobota, 28 czerwiec 2008

Majówka c.d.

Tym razem kilka fotek ekipy z którą miałem przyjemność skakać po górkach podczas majówki...





















A tu różne sposoby ujeżdżania słonia na Śnieżniku...









czwartek, 19 czerwiec 2008

Przemyślenia na temat aparatu...

Czy macie czasem takie odczucie, że straciliście dobre ujęcie tylko dlatego, że nie mieliście przy sobie aparatu...? Ja mam tak często – myślę nawet, że za często.
Na co dzień nie chce mi się chodzić z torbą fotograficzną – jest trochę duża. Niestety nie posiadam małej – takiej aby schować aparat z jednym obiektywem. Ostatnio myślałem żeby kupić jakiś mały kompaktowy aparacik wyższej klasy – wtedy nie musiałbym dźwigać torby z całym sprzętem. Taki mały aparacik dałoby się schować w każdą kieszeń – mógłbym mieć go zawsze przy sobie, również podczas jazdy na rolkach czy rowerze.
Oczywiście rozpocząłem poszukiwania – przeglądając olbrzymią ilość ofert szukałem aparatu względnie małego, szybkiego i „niezniszczalnego” – takich to raczej nie ma, ale pisząc niezniszczalny miałem na myśli – wodo, kurzo i wstrząsoodporny – taki który przetrwa również przypadkowy upadek, co może się zdarzyć podczas jazdy na rowerze.

Mój typ padł na aparat firmy Olympus – model mju 1030 SW


Zdjęcia wypożyczyłem ze strony cyfrowe.pl

Kilka szczegółów przez które wybrałem ten aparat:

- Jest wystarczająco mały, lekki, płaski bez wystających pokręteł i przycisków – zamknięty w eleganckim i wytrzymałym korpusie. Waga 173 gramy, wymiary w mm 93x61x21.
- Wodoszczelny do 10 m, odporny na upadek z wysokości do 2 m, mrozoodporny do -10 st. C (nie wiem co to oznacza), no i kolejna ciekawa sprawa – odporny na zgniatanie do 100 kg, - chyba oznacza to, że jak mi się zapomni wyjąć z tylnej kieszeni spodni to nic mu się nie stanie jak na nim usiądę :)
- Dobra i precyzyjna optyka – z tego Olympus zawsze słynął.
- Cyfrowa stabilizacja obrazu – pewnie się przyda kiedy będę jeździł na rowerze i strzelał fotki
- Tryb Super Makro – cokolwiek by to znaczyło - przy włączonym trybie najbliższa odległość fotografowania to 2 cm – może się kiedyś przyda
-Technologa detekcji twarzy – wykrywania twarzy – dzięki tej technologii twarze na zdjęciu są ostre i dobrze naświetlone, nawet przy fotografowaniu trudnych warunków

Oczywiście są też minusy – które też dają do myślenia:

- Duży – jak dla mnie za duży ekran LCD – 2,7 cali – duża powierzchnia do porysowania
- Zasilanie – jestem zwolennikiem baterii które można zawsze wymienić a tu jest akumulator na szczęście litowo-jonowy. Nie wiem może przesadzam w końcu w lustrzance mam tez akumulatory i nawet długo wytrzymują, więc tu może być podobnie.
- Matryca – jest CCD – dla mnie potęgą jest CMOS
- Pomiar światła mógłby być jeszcze centralnie ważony – ale co tam czepiam się szczegółów :)

No to na tyle, jak widać w moich mniemaniu aparat ma więcej plusów niż minusów. Wszystkie dane wyciągnąłem z internetu - jeszcze nie miałem w ręku tej zabawki. Pozostało mi jeszcze popytać wśród znajomych czy ktoś miał albo ma aparat z tej serii – nie ma to jak opinia znajomych :) Po za tym poszukam jeszcze na forach opinii na temat użytkowania – czy te wszystkie wytrzymałościowe cechy faktycznie się potwierdzają no i przydałoby się poszukać również jakiś przykładowych zdjęć. Jak to wszystko wyszukam to będę musiał się głęboko zastanowić czy kupić takie cacko, czy lepiej dołożyć do jakiegoś fajnego obiektywu klasy „L”.

piątek, 23 maj 2008

Majówka c.d.

Kolejny rzut zdjęć - tym razem Masyw Śnieżnika...

















niedziela, 11 maj 2008

Majówka...

Kilka fotek z gór złotych i bardzkich...















niedziela, 13 kwiecień 2008

Kilka portretów z Wertepów...

Tym razem nie znalazłem zdjęć zmęczonych napieraczy - nie wiem, może powodem była stosunkowo łatwa trasa - choć nie wydaję mi się - a może zwiększył się nam poziom wytrenowania startujących napieraczy - albo kiepski ze mnie fotograf, który nie potrafi ustrzelić zmęczonej twarzy...
Raczej skłaniałbym sie do tej drugiej teori - w końcu Wertepy ukończyły wszystkie drużyny które stanęły na starcie - i tu widać, że poziom wytrenowania się podwyższył :)
No dobra - więcej nie zanudzam. Poniżej kilka portretów (większośc uśmiechniętych twarzy) z Wertepów.







środa, 9 kwiecień 2008

Skoki...

Nie, to nie chodzi o skoki narciarskie ani tym bardziej skoki do wody...

Skoki to małe miasteczko gdzieś niedaleko Poznania. Miejscowość ta w ostatni weekend przeżyła prawdziwy najazd fanów rajdów przygodowych i biegów terenowych. W Skokach odbył się rajd przygodowy Wertepy - pierwsza edycja cyklu rajdów przygodowych ARCup. W zawodach uczestniczyło dużo teamów dwuosobowych - precedensem w skali kraju jest fakt, że rajd ukończyło 100% zespołów które stanęły na starcie - pewnie zaraz ktoś powie, że trasa była zbyt krótka i łatwa...

Tak nie było...

Budowniczym trasy był Remik Nowak - w środowisku AR uważany jest za jednego z najlepszych nawigatorów(przyznam się, że to mój Guru od mapy), więc trasa była wymagająca i przy okazji poprowadzona przez najpiekniejsze okoliczne zakątki.

Na metę Wertpów jako pierwsze wjechały równocześnie dwa zespoły: Speleo Salomon Suunto (Artur Kurek, Piotr Dymus) oraz Speleo Salomon Isostar (Piotr Kosmala i Dariusz Bonarski). Zawodnicy pochodzą z jednego zespołu Speleo Salomon, tylko na czas zawodów podzielili się na trzy dwuosobowe teamy - dwa męskie i jeden mieszany.

Oczywiście gratuluje zwycięzcom i wszystkim którzy dojechali do mety!

Poniżej kilka ujęć z Wertepów...